abcZdrowie.plZdrowie.pl - serwis należy do sieci serwisów o zdrowiu polecamy:

Pracownicy mediów piją najwięcej

Spośród wszystkich grup zawodowych w Wielkiej Brytanii najwięcej piją dziennikarze. W ciągu tygodnia wypijają równowartość aż czterech butelek wina (lub dziewiętnastu pintów piwa). Tak niepokojące statystyki przedstawił właśnie oficjalnie rząd brytyjski, który analizuje kulturę picia wśród Brytyjczyków w ramach prowadzonej już od kilku miesięcy kampanii antyalkoholowej „Poznaj swoje limity”. Wyniki rządowych analiz są niepokojące – nie dość, że jako naród Brytyjczycy piją bardzo dużo, to okazuje się, że najwięcej piją profesjonaliści. Osoby wykształcone, z klasy średniej spożywają średnio aż 44 jednostki alkoholu na tydzień – czyli prawie dwukrotnie przekraczają zalecaną normę (norma ta wynosi od 21 do 28 jednostek na tydzień dla mężczyzn oraz od 14 do 21 dla kobiet).

Wszelkie zalecane normy przekraczają dziennikarze i pracownicy mediów. Są wielbicielami zwłaszcza wina – średnio piją aż półtorej butelki na tydzień. Są także czołowymi konsumentami likierów, wódki i whiskey – piją średnio 3,2 jednostki tych alkoholi na tydzień.

Drudzy na liście pijących najwięcej są informatycy i pracownicy sektora IT – piją tylko o 10 jednostek alkoholu mniej niż dziennikarze.

Najrozsądniejszymi konsumentami alkoholu są nauczyciele, kierowcy i ludzie, których praca związana jest z podróżami – średnio konsumują 24 jednostki alkoholu na tydzień (może to świadczyć o pewnym umiarkowaniu mężczyzn, ale kobiety i tak piją za dużo).

Dziennikarze i informatycy winę za swoje picie zrzucają na swoich kolegów z pracy i na presję otoczenia. 29% z nich deklaruje, że bywają zmuszani do picia. Podobne odczucia ma aż jedna trzecia finansistów i bankowców, którzy również znajdują się wysoko na liście pijących.

Ben Willmott, analityk polityki zdrowotnej, podkreśla, że namawianie do picia w towarzystwie to często lekceważony, ale bardzo istotny element brytyjskiej kultury picia. -Nawet jeśli ktoś chce rzucić lub ograniczyć picie, często presja kolegów z pracy mu to uniemożliwia. Do wzrostu alkoholizmu wśród profesjonalistów przyczynia się zwyczaj wspólnych, mocno zakrapianych wyjść po pracy-. Niestety, zarówno rząd, jak i niezależni eksperci wiedzą, jak trudno z tym walczyć. Pozostaje więc przypominać o konsekwencjach picia, zwłaszcza o tych, które mogą poważnie odbić się na pracy i karierze.

Źródło: The Guardian

Komentarze

Zgadzam się całkowicie z treścią artykułu i jak najbardziej popieram ... picie! Proszę zauważyć, że w parze - i słusznie - wymienia się "profesjonalizm" oraz "alkohol". A dlaczego ludzie mediów? To proste - to jedyna grupa zawodowa, która najwięcej widzi, słyszy i wie o świecie i życiu innych ludzi. Może dochodzą szybko do wniosku, że żyje się po to aby "żyć i pić" aby świat i ludzie na nim nie byl aż tak beznadziejny i okropny jak jego rzeczywistość postrzegają?! Wystarczy przeczytać pierwszy post wśród tych komentarzy aby się przekonać, że eydzo,eherii wszędzie pełno. No to chlup w ten inteligentny dziób :-)

Co tu odreagowywać? Może mają wyrzuty sumienia w jakich pismakach się realizują? Jak widać brakuje asertywności i powiedzenia NIE. Przypodobanie sie grupie jest zazwyczaj u młodzieży i ludzi niedojrzałych. A może łączą swoje sukcesy z alkoholem i myślą, że dodaje im to mocy (podobnie jak marihuaniści chwalą uspokajające właściwości "zielska" czy pijący/alkoholicy odprężające/kojące działanie alkoholu itp., itd.). Jednym słowem usprwaiedliwianie się czy wmawianie sobie i innym, iż nie jest się uzależnionym i chwalenie przymiotów danej substancji, ktorej się nadużywa, a do funkcjonowania organizmu korzystnego wpływu nie ma żadnego , a wręcz ujemny.
To jak lansowanie się ludzi na portalach typu "eNKej czy fotka.pl" słodzącymi sobie nawzajem komentarzami i usuwającymi te niejkorzystne.
Wizerunek społeczny czy też ten "cyber" często ma podłoże alkoholowe (nawet z substancjami zakazanymi prawnie często ludzie afiszują się, bądź chwalą w internecie), a nic innego tam nie ukazują jak życiowy zasiek czy też nałóg (często tylko sygnały/znaki), a w tym momencie wszystko samo się promuje "bez reklamy" i napędza spiralkę.
Jedni będą "smakować alkohol" ryzykownie, a inni w "trupa" się upiajć, będź do urwanego filmu niekoniecznie na firmowym zebraniu ale późniejszym domowym, bądź lokalowym "włoczęgostwie".
Podatność na nałogi "genetyczna", dostosowywalna, podpatrywalno-przystosowacza lub inna (mogą być przypadki, że pijący w początkowym niezdiagnozowanym staduim alkoholizmu, który nie czyni mu szkód zdrowotnych i egzystencjonalnych rozpije osoby nie mające styczności z alkoholem i nienadużywające go popadną w "alkoholową karuzelę" po pewnym czasie, a osoba zapoczotkowująca alkoholowe nawyki stanie się abstynentem stroniącym od spożywania tej substancji psychoaktywnej, bez żadnych dalszych destrukcji, a osobom "zaprzęgniętym do tego łańcucha" zrujnują się życia).
Straty społeczne i gospodarcze sa większe, niż wpływy do każdego budżetu z państw (ale przynajmniej trucizna jest z dobrego źródła przynajmniej . . . czy w takiej sytuacji warto zalegalizować ?miękkie narkotyki"? Bo i tak leczyć trzeba będzie tych ludzi (a niektórzy powiadają też, ze piwo to nie alkohol . . .
Czy (np?) człowiek kilka dni po odwyku spiewający karaoke po pijaku z podbitym okiem, lub po kilku latach popijający razem współtowarzysze kółka abstynentów są materią osądzalną?
Znowu tutaj wyliczana jest średnia (a Ci co nie piją? czesto wlicza się też dzieci w takowe statystyki).
Jeden poszczyci się spijajać najdroższe trunki, a drugi się cieszy winem na podgniłych & zasuszonych moszczach owocowych deptanym nie przez "delikatne stópki 18-letnich" dziewic czy też bimber z mikrabelek pędzony na kuchence gazowej i cukrze z buraków . . . obydwaj w podobnej sytuacj się znajdują!?!
Odreagowywać trzeba rzeczami najmniej destrukcyjnymi dla danego organizmu, bo jak przeprogramuje się własny metabolizm to tylko ze szkodami dla siebie/otoczenia/rodziny/współpracowników.
Tak samo jest gdy nie paląca osoba jest narażana na wciąganie dymu i oparów palaczy ze szkodami dla wszystkich obok lub rodzice dymiący przy dzieciach lub podczas ciąży (tyczy się to również oczywiście alkoholu i narkotyków czy niezdrowego pkarmu). Wspomnę tutaj symulowaniu kobiet o "zachciankach"kulinarnych testowanie partnera czy podczas ciąży, będzie się opiekował (ewolucyjny schemat) i prosi o śledziki czy coś słodkiego . . . oczywiście ewolucja jest mylna (byle doszło do zapłodnienia te całe miłości, zauroczenia, szybki seks, zdrady, kilka partnerek/partnerów i zróżnicowanie genetyczne w rodzinie).
Jeden będzie brał kąpiel w czeskim piwie, a drugi kilka tysięcy kilometrów, będzie odwodniony organizm miał . . .
Już nikomu nie doradzam, że za dużo piję, bo to sensu nie ma i na te uwagi nikt podatny nie jest zbytnio (przebywam z pijącym towarzystwem czasem i mam ubaw z nich przez łzy) . . . łykają z grymasem trunki . . . wymiotują, a potem znowu "drinkują" to co organizm przed chwilą odrzucił często z "nikotą" w łapie.
W Rosji chyba i tak największe spustoszenie wódka prowadzi wśród obywateli (ale stare dane musiałem przeczytać w internecie kiedyś?).
Wiadomo, że inny punkt widzenia miałaby osoba tracąć dziecko z winy odurzonego, będź kogoś innego z rodziny, a inny rodzina tego co śmierć spowodował . . .
Zamyślanie się nad religią czy ateizmem nigdy mnie głębiej nie pociągało czy bawiło (ale wolałbym życ w środowisku wyzwolonym od wszelkich substancji chorobotwórczych, nadmiernego hałasu, zanieczyszcznie czy nachalnej mediowo-informacyjnej papki bazującej na instynktach pierwotnych i fatalistycznym podejściem, bądź wisielczym nihilizmem pomieszanym z czarnym humorem i ciemnymi scenariuszami na przyszłość.
Sami widzimy jakie sa reklami piwa . . . czy też obchodzenia prawa (piwo bezalkoholowe i puszczenie oczka czy lub łódka Bols).
Z tych reklam się najbardziej pijący śmieli z teho co pamiętam, a teraz nawet o tym nie pamietają.
Norma jest niczym w walce i pokonaniu "alkoholowego bakcyla".
Spożywanie alkoholu jest spowodowane niewiedzą na jego temat lub prowadzeniem "nędznego żywota bez plastycznego kolorytu" jak mawiał mój dziadek abstynent.
Jak zawsze badania znowu przeprowadzane na anglosasach lub studentach (oni są chyba stworzeni do wszelakich ankiet i badań).
Czy dziennikarz pije więcej od piekarza? A może kominiarz pije mniej od melioranta? A piłkarz nic nie pije, bo jest sportowcem, a terstero-smakosz piwa pije, bo musi? A jeżeli testerowi wódki każda próbka smakuje, a ma gust inny, niż największa średnia smakowa społeczeństwa i będzie wyroczni,ą wypustu tej partii na rynek?
Martwić mkoże natomiast coraz mniejszy próg inicjacji alkoholowej wśród dzieci i młodzieży oswajającej się z piciem i zakorzeniającej taki styl rozrywki, bądź obchodzenia imprez wszelakich oraz zapijania porażek czy sukcesów.
Rozpite społeczeństwo jest słabe i zawsze pogrąża się!
Zawód wykonywany nie ma tu nic do rzeczy wcale!

W stu procentach się zgadzam. Praca dziennikarza to dużo spotkań częste bankiety, do tego dochodzi stres i szybki tryb życia. W tym momencie świetnym sposobem na odreagowanie jest właśnie picie. Ale czemu informatycy są na 2 miejscu to nie wiem...

niestety w Polsce tez to sie potwierdza

Jestem przekonana, że lekarze

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Administratorem danych osobowych Użytkownika Serwisu medycyna24.pl, przetwarzanych na podstawie art. 23 ust. 1 pkt 1 Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. 2002r. Nr 101, poz. 926) jest Nextweb Media Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, al. Stanów Zjednoczonych 26a, 03-964 Warszawa, posiadająca NIP: 9512259071, REGON 141506115, zarejestrowaną w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy XIII Wydział Gospodarczy Rejestrowy pod numerem 0000311202, kapitał zakładowy w wysokości 50 000 PLN. Dane osobowe Użytkownik podaje dobrowolnie w celu korzystania z usług świadczonych w ramach Serwisu w tym także wysyłania materiałów marketingowych na podany adres e-mail. Dane osobowe nie będą udostępniane podmiotom trzecim w celu realizacji ich działań marketingowych. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. W przypadku jakichkolwiek pytań lub wątpliwości prosimy o kontakt z Administratorem Bezpieczeństwa Informacji: abi@nextwebmedia.

Śledź medycyna24.pl na:

Logo twitterLogo flakerLogo blipLogo facebookRss logo

Nowinki

- 13 lp., 17:00 - 0 komentarzy

Panowie postrzegani są jako "silniejsza płeć" - tymczasem to właśnie oni powinni zwrócić zdecydowanie większą uwagę na swoje zdrowie. Naukowcy wskazują, że choć nie ma ku temu na razie uchwytnego powodu, to właśnie mężczyźni mają zwykle gorsze rokowania w chorobach nowotworowych.

Różnice nie są na szczęście duże, ale w przypadku tak groźnych chorób każda istotna statystycznie zmniejszona szansa przeżycia i wyleczenia powinna być wskazówką do baczniejszego przyglądania się swojemu zdrowiu.

Lifestyle

- 11 lp., 12:00 - 0 komentarzy

Już od kilku lat panuje moda na picie napojów "light" - ponieważ reklamowane są jako nie zawierające cukru, wiele osób sądzie, że są zdrowsze i nie zagrażają naszej sylwetce. Piją je nawet ci, którzy są na diecie i próbują schudnąć. Czy jednak rzeczywiście takie napoje są dla nas korzystne?

Amerykańscy naukowcy postanowili sprawdzić, jaki faktycznie wpływ ma picie "lightów" na organizm człowieka. Wyniki nie są zachęcające. Choć kalorii przyswajamy mniej, to jednak tyjemy - i zapadamy na choroby układu krążenia i cukrzycę.

Seks

- 27 cz., 12:00 - 0 komentarzy

W dziedzinie antykoncepcji od lat nie było już naprawdę przełomowego wynalazku. Udoskonala się obecnie stosowane metody, prowadzi się badania nad pigułkami o mniejszej zawartości hormonów - nadal jednak poruszamy się właściwie w jednym zakresie: antykoncepcji kobiecej.

Na temat "pigułki dla mężczyzn" naukowcy mówili już od lat, nie udało się jej jednak stworzyć. A raczej - nie udało się aż dotąd, bo w końcu pojawiła się realna szansa na wejście tej formy antykoncepcji na rynek.